Sesje z podświadomością

Odkrywanie i uwalnianie od negatywnych zapisów w podświadomości i komórkach ciała, wpływających na los, życie i zdrowie.

Sesje terapeutyczne oparte na metodach  stosowanych przez Brandon Bays i Dolores Cannon

 

Wpływ otoczenia i zdarzeń na nasz los i zdrowie

Zapisy w podświadomości
Przykre i niemiłe przeżycia tworzą destrukcyjny zapis danych w przestrzeni naszego ciała.
W początkowym stadium ciało sygnalizuje odczuciami emocjonalnymi potem tzw. cichym stanem zapalnym, bólem, a w późniejszym przechodzi w przewlekły stan chorobowy. Ciało zazwyczaj sygnalizuje nam chęć przekazania informacji, gdy go nie słuchamy i nie reagujemy właściwie powstaje wewnętrzny konflikt prowadzący do choroby.
Aby uwolnić się trzeba zajrzeć w głąb swojej psychiki i pozwolić wyłonić się wspomnieniom.

Nad podświadomością pracuje wielu naukowców próbując zgłębić jej tajemnicze działanie. 

Świadome działanie to zaledwie 5%, a w 95% zależni jesteśmy od podświadomości. Przez całe życie nasza podświadomość „zapisuje” wszystko co się wokół nas dzieje, niezależnie czy to świadomie zauważamy czy nie. Naukowo szacuje się, że u dzieci do około sześciu lat mózg pracuje w falach alfa, czyli w częstotliwości 9-14 Hz. Spowodowane  jest to koniecznością asymilacji ze środowiskiem. Podświadomie wszystko, co się wokół dziecka dzieje wchłaniane jest niczym w gąbkę, tworząc zapis umożliwiający funkcjonowanie w danym rejonie i otoczeniu.

 

Emocje – pomost informacji pomiędzy podświadomością i świadomym obserwatorem

Dorastając nabieramy przekonań, przyjmując zasady, określone normy etyki, obowiązki i zależności. Wyposażeni w przekonania i emocje w trakcie życia zderzamy się z różnymi sytuacjami i zdarzeniami. Kiedy te zdarzenia są radosne i wzniosłe, dodają nam sił umacniając przekonania, lecz kiedy są przykre lub traumatyczne powodują zatrzymanie się i czasami wycofanie powodując ograniczone zaufanie. Kiedy przytrafi nam się coś przykrego, coś, co dotyka nas mocno, powodując mniejszy lub większy szok i nie wyrazimy tego właściwie do naszego krzywdziciela lub oprawcy, zamykamy to w swoim wnętrzu. Tłumiąc – pozwalamy istnieć w podświadomości i jątrzyć tzw. ranę.

Ponieważ z reguły przykrych zdarzeń nie chcemy być ciągle świadomi i pamiętać, więc staramy się nie wracać myślami do tego przykrego incydentu, ale w naszej podświadomości on nadal tkwi jak toksyna. Efekt tego jest taki, że wcześniej czy później ona działa na komórki, doprowadzając do zaburzenia prawidłowej funkcji błony komórkowej, tworząc tym samym jej mutację.

Komórki mają swój cykl podziału, zależny od rodzaju komórek. Po takich emocjonalnych urazach, kiedy organizm jest jeszcze silny następuje odwleczenie w czasie, ponieważ organizm stara się utrzymać równowagę energetyczną, kwasowo- zasadową i chemiczną, likwidując tym samym również  stany zapalne.  Każde dłuższe osłabienie tej równowagi daje możliwość wpływu toksycznego zapisu na najsłabszy rejon w organizmie. Następuje wtedy szybszy wzrost mutacji komórkowych i dlatego często tak jest, że pomimo zdrowego odżywiania, regularnej kontroli medycznej, nagle atakuje nas poważna choroba.

 Długotrwały stres jest zabójczy dla organizmu, powoduje nieustanną gotowość do walki, trzyma napięcie mięśniowe, co utrudnia właściwy transport tlenu i substancji odżywczych, rozregulowuje system hormonalny i nie pozwala na pełną regenerację w czasie snu. Pozwalając na narastanie złości, żalu, smutku i utrzymując to w sobie, trwając nadal w nieprzyjaznym środowisku sami fundujemy sobie raka. To jest właśnie działanie zamkniętych i nie uwalnianych emocji, w połączeniu z wcześniejszymi zdarzeniami, to przejawiająca się w ciele mieszanka wybuchowa.

 

Organizm nieustannie wysyła nam sygnały, nauczmy się go słuchać.

Trzymanie żalu w sobie i nie wyrażanie go ma ogromny wpływ na krtań, tarczycę, oskrzela.

Przejawia się „kluską w gardle”, ściskającą obręczą wokół szyi. Mamy problemy z mówieniem do innych, poczucie niepewności. To wpływ tego, że kiedyś nie byliśmy wysłuchani lub ktoś nam nie uwierzył w to co mówiliśmy. Jest tp jeden z przykładów, a jest ich wiele.

Choroby autoimmunologiczne – efekt działania przeciw samemu sobie lub zbyt dużego wymagania, ponad swoje siły, to brak akceptacji siebie przez prawdziwe lub błędne odbiory otoczenia.
Przyczyną bardzo często jest chęć udowodnienia sobie i innym swojej wartości, w celu uzyskania akceptacji i poczucia bycia kochanym/ą.

Dolores Cannon twierdzi – alergie są ubocznym podświadomym zapisem otoczenia w którym doszło do przykrego zdarzenia, nawet z życia wcześniejszego. I tak np., uczuleni na gluten w poprzednim życiu zmarli nagle w łanie zboża.

Kiedy przywrócimy wspomnienia i przerobimy je wybaczając osobom z takim zdarzeniem związanym, uwalniamy wewnętrzny konflikt wprowadzając w swoją przestrzeń poczucie ulgi i wyzwolenia. To jest jak rozwiązanie supła wiążącego nas z tym zdarzeniem i osobą lub osobami. W ten sposób pracujemy również oczyszczająco na swoją karmę, pod warunkiem, że jest  to przerobione z głęboką szczerością i pokorą do życia i do wszystkiego co nas otacza. Po takim procesie i zbilansowaniu zasobów energetycznych komórki stopniowo znów przechodzą we właściwy rezonans i w czasie kolejnych podziałów jest ich coraz więcej zdrowszych. W taki oto sposób cofa się choroba i wraca zdrowie.

Nie utrzymuję tezy, że tylko taki proces ma wpływ na nasze zdrowie. Jak najbardziej należy właściwie się odżywiać, wypoczywać, być aktywnym ruchowo, pamiętając  przy tym, że należy utrzymywać taki sposób życia, żeby móc z niego czerpać radość. Z uporem jednak podtrzymuję swoją pewność, że przede wszystkim najważniejsza jest nasza psychika. To ona jest najważniejszą dźwignią w życiu i do nas należy jej ochrona.

Ludzki organizm jest doskonały trzeba tylko właściwie go użytkować dbając o niego, pamiętając, że nasza psyche jest motorem napędowym a jeśli staje się destrukcyjna to znak, że coś tkwi w podświadomości, co należy uwolnić, otwierając się na zmianę przekonań abyśmy mogli wzrastać we własnym rozwoju duszy.

 

Bruce Lipton zajmujący się klonowaniem komórek, mówi:
 – Choroba komórek powstaje w szkodliwym otoczeniu

 – Nawet na własne geny mamy wpływ

 

Jesteśmy tym co jemy, myślimy i robimy.  Na nasze życie mają wpływ nasze myśli i przekonania a wszystko to jest wynikiem tego, co zapisane jest w podświadomości i w duszy.

 

Nie zapominajmy, że przychodzimy na ten świat jako przejawione dusze, również z wcześniejszym bagażem doświadczeń. Zdarza się tak, że przychodzimy tu z pamięcią traumatycznego przeżycia z życia poprzedniego lub nawet kilku poprzednich, wtedy przejawia się to w postaci bólu psychosomatycznego, lub określonego lęku. Takim przykładem jest klaustrofobia, lęk wysokości, osłabiony rejon mięśni, niewyjaśnione medycznie bóle itd.

Z takiego zapisu można też uwolnić i poznać historię swojej duszy w trakcie takich sesji.

Należy być w pełni otwartym na szczerą kontfrontację z samym sobą i gotowym na wybaczanie.

Sesje przeprowadzane są w stanie świadomym, w skupieniu wyłącznie na sobie i swoim ciele.

Czas trwania sesji od 1 do 2 godzin.